Polub mnie!

czwartek, 26 marca 2015

Rosjanie już wiedzą, które regiony Polski będą stawiały największy opór

Satelity, wywiad, szpiedzy nie są niezbędni. Wystarczą media, a właściwie media społecznościowe, trochę pieniędzy i dysponujemy takimi informacjami o jakich nam się nie śniło. Brzmi jak zajawka kolejnego filmu sensacyjnego, jednak to o czym napiszę dzieje się naprawdę.

Portale społecznościowe to coś bez czego dzisiaj wielu osobom trudno żyć. Możemy się na nich dzielić swoimi sukcesami, zainteresowaniami, przemyśleniami itd. W Polsce przygoda z tego typu serwisami rozpoczęła się wraz z powstaniem grono.net, następnie swoje pięć minut miała naszaklasa.pl, aż wszystkich pochłonął globalny gigant facebook. Nie od dziś wiadomo, że jest to skarbnica wiedzy, która niewątpliwie jest wykorzystywana. Każdy a przynajmniej większość zdaje sobie z tego sprawę jednak nie działa to na nas odstraszająco. Przecież do czego można wykorzystać tego typu dane? Można prześledzić czyjeś podróże, znaleźć i zidentyfikować kogoś, a w najgorszym wypadku będą nas nękały telefony od firm z super ofertami, bo jakiś portal sprzeda nasze numery telefonów do firm telemarketingowych.

Co powiecie jednak na to, że na podstawie naszych aktywności na tego typu portalach można dowiedzieć się, kto w przypadku konfliktu będzie stawiał największy opór. Takie informacje można uzyskać poprzez obserwacje i analizę naszych zainteresowań stronami militarnymi, patriotycznymi, naszym udziałem w różnych wydarzeniach bądź też na podstawie opinii jakie głosimy. Dodając do tego możliwość zlokalizowania każdego z nas mamy gotową mapę z regionami, które bardziej lub mniej są nastawione, nazwijmy to, „patriotycznie”.

Brzmi jak teoria spiskowa? Trochę tak jednak uśmiech schodzi z twarzy jeżeli wiemy, że tego typu dane o użytkownikach sprzedał Rosyjskiej spółce jeden z portali społecznościowych o których pisałem wyżej. Nie było to oficjalnie podane do wiadomości.

Socjologowie są sceptyczni co do możliwości takiej identyfikacji jednak faktem jest, że to jakiś punkt odniesienia, a nasi sąsiedzi nie śpią i takie informacje gromadzą.

Źródło informacji: własne, nieoficjalne

poniedziałek, 16 lutego 2015

Kto mieczem wojuje od miecza ginie. Nie stójmy za Durczokiem

Publikacja „Wprost” o „ciemnej stronie” Kamila Durczoka wywołała niemałe zamieszanie w świecie medialnym i dziennikarskim. Na pewno wzbudziła emocje. Środowisko dziennikarskie jest podzielone. Niektórzy popierają publikacje motywując to przypadkiem Jimmy’ego Saville’a- prezentera BBC, którego przestępstwa seksualne kryła stacja. Sytuacja skończyła się śmiercią. Inni szufladkują tekst jako tabloidowy. Jak to jest?

Michał Majewski w niedzielę późnym wieczorem przedstawił na Twitterze główne elementy artykułu o Durczoku:

- Szef „Faktów” barykaduje się w mieszkaniu, policja. Służbowe papiery wśród akcesoriów do ćpania. Resztki proszku. Nielegalne leki, wśród jego rzeczy płyta z zoofilią. Plany programu obok - opisał Majewski. - I teraz mi jeszcze wszyscy z tej telewizji powiedzcie, że nie wiedzieliście. O tym, że facet wam odpływa. Od dawna. I g... mnie obchodzi, czy ktoś biega na smyczy po domu. Obchodzi mnie, gdy są akcesoria do ćpania, szamotaniny, policja. I w roli głównej pan, który poucza z telewizora, jak żyć i prowadzić, podobno, najpoważniejszy dziennik TV w tym kraju - podkreślił.

Krzysztof Kłopotowski na łamach strony SDP wzywa w swoim tekście do obrony i solidarności środowiska dziennikarskiego z Kamilem Durczokiem: Molestowanie w pracy jest naganne, jeśli rzeczywiście było. Jest sprawą publiczną w wypadku tak wpływowego dziennikarza. Jednak nie wiemy z pewnością, czy to miało miejsce. A Durczok stanowczo zaprzecza. Musi odnieść oskarżenie do siebie, gdyż w kolejnym numerze - „Wprost” daje Durczoka na okładkę jako ciemny charakter i opisuje jego ściśle prywatne życie. Co to ma do rzeczy, w jaki sposób wykonuje on obowiązki zawodowe? Tylko to powinno nas interesować

Moim zdaniem powinno nas zainteresować to jak takimi „prywatnymi sprawami” co do których ma się wątpliwości próbowano, chociażby w ostatnim czasie, zniszczyć karierę politykom prawicowym. Jak Fakty, którym szefuje pan Durczok przedstawiają wydarzenia w Polsce? Materiał z osławionym już „tajemniczym świadkiem TVNu”, który relacjonował wydarzenia z udziałem Przemysława Wiplera już dawno pogrzebał posła, jego dobre imię i karierę polityczną. Wbrew czemukolwiek! Później bez przeprosin, naginanie faktów. Rozmowy pana Durczoka z politykami prawicy i opozycji, gdzie doskonale zakrzykuje, naskakuje i narzuca swoją interpretacje. To te standardy, których mamy bronić? To te dziennikarstwo? To jest ten przykład obiektywności i rzetelności?

Doskonale zobrazował to Bartłomiej Graczak z TV Republika: - Wiele osób zarzucało „Wprost” zaniżenie standardów dziennikarstwa po „aferze taśmowej”. Co robi Durczok, którego ogląda więcej ludzi?

Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Można i należy pomóc człowiekowi w potrzebie. Jako człowiek każdy zasługuje na wsparcie, nawet pan Durczok, który niszczył wszystkich ku chwale kliki trzymającej władzę. Zasługuje na wsparcie jako człowiek, ale nie jako dziennikarz. Nie stójmy za Durczokiem.



źródła: wirtualnemedia.pl ; sdp.pl

środa, 4 lutego 2015

Czarna propaganda, KORWiN i Związek Sowiecki

Ostatnio świat internetowy, oczywiście ten z lewej strony, aż huczał o skandalicznych wpisach na fanpage’u warszawskiego oddziału partii KORWiN. Następnie, gdy na owej stronie pojawił się komunikat o „ataku hakerskim” który miał nastąpić po niewylogowaniu się administratora strony z facebooka po lekcji informatyki w szkole, śmiechu było co niemiara. Śmiechu lewostronnego oczywiście dla którego takie informacje są jak woda na młyn, nakręcają ego wyższości (tutaj poważna polityka, nauka, oświecenie a nie żadne zabobony czy dziecięce zabawy) jakim charakteryzują się takie środowiska.

Pospiesznie z budowaniem ego i ukazywaniem jakich to niepoważnych wyborców ma KORWiN pospieszył portal Tomasza Lisa natemat.pl : KORWiN zaatakowany przez 'hakerów'. "Administrator nie wylogował się po lekcji informatyki". Zaraz informację podłapały także inne nawet nie lewicowe portale, wpolityce: Cyrk w nowej partii Korwin-Mikkego. Cztery wnioski o rejestrację i obrażanie Jana Pawła II na fan page’u; fronda: Cyrk z rejestracją nowej partii Janusza Korwin-Mikkego i Przemysława Wiplera pod nazwą KORWIN nabiera na sile. W tle pojawiły się również antypapieskie fobie zwolenników KORWINa. Oczywiście mnóstwo udostępnień oświadczenia i masa śmiechu. Pomijając już całą otoczkę tego, że: 1)dziennikarze powinni sprawdzać informacje, 2) o ile czytelnicy mediów głównego nurtu łykają wszystko jak leci i z faktami mają zwykle mało wspólnego (wbrew ich mniemaniu o powadze i wyższości) to prawa strona powinna bardziej krytycznie do tego podchodzić (co w sumie czytelnicy prawostronni uczynili, szybko informację sprawdzili i zdementowali) to rozbawiła mnie jedna rzecz. Mianowicie ucząc się do jednego z egzaminów czytam podręcznik akademicki do Nauki o komunikowaniu i natrafiam na tak ciekawy fragment i tak pasujący do tej sytuacji, że aż zapragnąłem o tym napisać co niniejszym wpisem czynie. Ten fragment brzmi tak:

Za czarną propagandę uważa się też doprowadzenie do publikacji nieprawdziwej wiadomości szkalującej przeciwnika w neutralnym piśmie, a następnie powoływanie się na nią, co bywało praktykowane przez służby specjalne różnych krajów, m.in. Związku Sowieckiego.

Konto facebook’owe na którym znajdowały się te wpisy oraz oświadczenie o nie wylogowaniu się z lekcji informatyki było kontem fałszywym w związku z czym i informacje na nim publikowane także. Idealnie więc wpisuje się to w definicję czarnej propagandy: fałszywa informacja na fałszywym koncie partii, powoływanie się na nią w swoich publikacjach pod adresem przeciwników. Praktyka m.in. Związku Sowieckiego przeciw KORWiNowi. Ale zaraz! Przecież to Korwin-Mikke jest przez te same media nazywany agentem rosyjskim. Ktoś tu kręci..

poniedziałek, 12 stycznia 2015

WOŚP i cenzura

Jak to jest z tą cenzurą? TVP to telewizja publiczna (finansowana z naszych pieniędzy), jednak aby uzyskać akredytację na relacjonowanie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (relacjonowanej w TVP, gdzie znajdowało się też główne studio WOŚP) trzeba było dostać akredytację od fundacji WOŚP, która udzielała takowej tylko wybranym redakcjom.

Odkładając na bok wszystkie kontrowersje wokół Orkiestry trzeba się przyjrzeć sytuacji kiedy to media są na cenzurowanym. Wszem i wobec głoszący, że nie ma nic do ukrycia prezes Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pozwala(!) na relacjonowanie wydarzeń tylko wybranym redakcjom, które przychylnie wypowiadają się na jego temat, a te które mają jakieś pytania lub wątpliwości (nie ważne czy słuszne czy nie) karze „gonić”.

Znana jest już sytuacja kiedy to dziennikarze z Telewizji Republika nie dostali zgody na udział w konferencji prasowej organizowanej na Warszawskim Torwarze. Wtedy to dziennikarz owej redakcji mimo sprzeciwu wszedł na konferencję i zadał pytanie dotyczące spółek pana Owsiaka oraz ich niejasnych finansów, których ujawnienia pan prezes unikał podczas rozprawy sądowej z pewnym blogerem. Został wtedy wyrzucony siłą z konferencji, a przez pana Owsiaka nazwany „żulikiem”. O ile w tej sytuacji brak odpowiedzi na pytanie i chowanie się za prywatnymi sprawami prezesa daje do myślenia (pomijając kwestię zakazu udziału w konferencji dziennikarzy tej stacji), o tyle zachowanie dziennikarza republiki z kolei zostawia wiele do życzenia, ponieważ gdy odmówiono mu odpowiedzi na pytanie nie powinien zakłócać dalej konferencji tylko wiedząc, że niczego się nie dowie „opuścić lokal”- choć jest to moje zdanie. Inną sprawą jest nastawienie pana Owsiaka do tego dziennikarza i tej redakcji oraz w ogóle siłowe rozwiązywanie problemu co spotkało się z oburzeniem środowiska dziennikarskiego, jak podają wirtualnemedia.pl: Krytycznymi opiniami zareagowało wielu dziennikarzy – nie tylko z mediów określanych jako prawicowe, lecz także m.in. z „Wprost, „Rzeczpospolitej”, „Gazety Wyborczej”, RMF FM i TVN24.

Jednak sprawa dotycząca akredytacji już kompletnie kładzie cień na WOŚP ponieważ, jak opisuje jeden z dziennikarzy, już przy rejestracji można było odczuć pewien podział (relacja za stroną fb Lemingopedia): Pierwsze zaskoczenie (a właściwie to może wcale nie zaskoczenie) to sam proces rejestracji. W okienku „redakcja” nie można wpisać nazwy, można wybrać tylko pozycję z istniejącej już listy. Na tej liście nie ma żadnej z redakcji, z którą współpracuję (wSieci, wPolityce.pl, wNas.pl itp.) więc wybrałem „inna redakcja” i „zamówiłem” akredytację.
SMS zwrotny, który otrzymał ów dziennikarz był następującej treści: Witam serdecznie! W związku z zaostrzoną polityką bezpieczeństwa TVP jesteśmy zmuszeni odmówić Państwu akredytacji na 23. Finał WOŚP mimo jej przyznania, za co bardzo przepraszamy!

Akredytacji odmówiono wszystkim redaktorom mediów określanych jako prawicowe. Zwrócili się oni z pytaniami do rzecznika TVP, który szybko zapewnił o możliwości udziału w „imprezie”:
Rzeczywiście dotarły do nas informacje, że taka sytuacja (odmówienie akredytacji przez WOŚP niektórym dziennikarzom - przyp.red.) miała miejsce. Natychmiast po ich otrzymaniu interweniowaliśmy, przypominając Orkiestrze, że zgodnie z wieloletnimi już zasadami współpracy nie można ograniczać prawa dziennikarzy do przebywania podczas Finału na terenie TVP i zapewniliśmy wszystkich, którzy się z nami w tej sprawie kontaktowali, że Telewizja Polska gwarantuje taki wstęp - podkreślił Jacek Rakowiecki. - TVP nigdy nie odmawiało prawa wejścia jakiemukolwiek dziennikarzowi na żaden z finałów Orkiestry. Także dziś spodziewamy się wizyty TV Republiki i innych i zapewniam, że nie będą im ze strony Telewizji Polskiej czynione jakiekolwiek przeszkody. Przeciwnie, dołożymy wszelkich starań, by mogli bez zakłóceń wykonywać swoją pracę - dodał. - Odmowa, jaką Państwo dostali, jest wynikiem nieporozumienia i bardzo za to przepraszam.

Sytuacja daje wiele do myślenia i może stąd brak zrozumienia zwolenników WOŚP do pytań (sensownych) i wątpliwości dotyczących organizacji? Stąd, że te pytania i wątpliwości (uzasadnione) są skutecznie blokowane przez WOŚP, a jej lider i sprzyjające mu media każdego kto takowe ma karze gonić, ośmiesza i oskarża o chęć zniszczenia tego wielkiego dzieła jakim jest WOŚP i zdyskredytowania jej liderów, co zwolennicy skutecznie łykają. Czy tej sytuacji nie da się wyjaśnić? Otwarcie? Jeżeli da to wyjaśnijmy, jeżeli nie to... róbta co chceta.

piątek, 2 stycznia 2015

Media publiczne opanowane przez działaczy lewicowych

Dlaczego w TVP trzeba płacić za wyemitowanie ciszy w godzinę „W” 1 sierpnia dla upamiętnienia Powstańców, a spot propagujący homoseksualizm jest produkowany i emitowany z naszych pieniędzy? Lewica opanowała media. Układy idą w najlepsze, SLD i dziennikarze z czasów komunistycznych mają swoje wejścia w partii rządzącej i przyjmują wygodne stanowiska pomimo innego zdania Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Chciałem napisać o tym dłuższy tekst i przeanalizować całą sytuację, stwierdziłem jednak, ze sama lektura oświadczenia będzie wystarczająca i każdy wyciągnie odpowiednie wnioski. Stowarzyszenie wydało bardzo ciekawe oświadczenie o takiej oto treści:

„Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wyraża serdeczne podziękowanie Janowi Dworakowi, prezesowi Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, za całkowite pominięcie rekomendowanych przez nas kandydatur do Rad Programowych mediów publicznych. Do Rady Polskiego Radia nie weszła np. Janina Jankowska, laureatka Prix Europa za reportaż radiowy o „Solidarności”, uznanie KRRiT znalazł za to Krystian Legierski, znany działacz LGBT. Do Rady TVP nie weszła red. Wanda Nadobnik, wybitny wieloletni pracownik Telewizji Polskiej, za to znalazła się tam m.in. Kamila Wronowska, kandydatka SLD do Sejmiku Mazowieckiego oraz Marek Kassa, gwiazda Polskiego Radia w stanie wojennym, rzecznik prasowy ARiMR. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zapewnia, iż deleguje do rad programowych mediów publicznych kandydatów wybieranych z „grona osób legitymujących się dorobkiem i doświadczeniem w sferze kultury i mediów”. W praktyce wybór został dokonany według klucza odzwierciedlającego polityczny parytet w samej KRRiT. SDP rekomendując do rad programowych wybitnych dziennikarzy miało wątpliwości, czy nie autoryzuje w ten sposób Rad Programowych, które mimo wielokrotnych zapewnień przewodniczącego Dworaka o wzmocnieniu ich roli, wciąż są ciałami fasadowymi. Ich obecny skład pozwala nam spać spokojnie, że żaden z rekomendowanych przez SDP środowiskowych autorytetów nie będzie musiał się wstydzić za decyzje programowe TVP i PR.

W imieniu Zarządu Głównego SDP:

Krzysztof Skowroński, prezes SDP
Agnieszka Romaszewska-Guzy, wiceprezes SDP
Piotr Legutko, wiceprezes SDP”

Komentarz pozostaje tu chyba zbędny. Lewicowa propaganda anty Polska, anty Kościelna oraz anty cywilizacyjna promuje dewiacje i zboczenia poprzez media karmiąc nimi często nieświadomych obywateli Polskich. Czy w takiej sytuacji np. płacenie abonamentu ma w ogóle jakikolwiek sens? Dlaczego z naszych pieniędzy ma być finansowane propagowanie różnego rodzaju zboczeń? Całe szczęście, że jest jeszcze internet w którym to można mówić prawdę i pokazywać kłamstwa i obłudę jakie serwują nam media głównego nurtu.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Jak sałatką Pawłowicz odwrócono uwagę od próby zmiany Konstytucji

Podczas gdy w mediach huczy o kilometrówkach i sałatce pani Pawłowicz w Sejmie w nocy przeprowadzone zostaje głosowanie nad zmianą konstytucji czyli najważniejszego aktu w państwie. Media milczą. Czyżby klasyczny przykład politologicznego zjawiska dwóch rąk? Gdzie jedna kręci i odwraca uwagę a druga bez problemu robi co jej się podoba.

Z reguły każdej „aferze” o błahostkowym znaczeniu o którym media przesadnie pieją towarzyszy jakieś istotne działanie, które musi zostać przykryte i nie za bardzo nagłośnione (jak np. kradzież pieniędzy z OFE). Dlatego też zastanawiałem się o co chodzi tym razem z tymi kilometrówkami i słynną sałatką pani Pawłowicz. I tutaj pomógł mi artykuł publicystyczny jaki znalazłem w „Gazecie Bałtyckiej”, który to poinformował, że była próba zmiany konstytucji. Pomijając fakt czy była ona istotna czy nie (dotyczyła prywatyzacji lasów państwowych czyli jest na czym zarobić i opóźnić bankructwo Polski) to jednak zmiana takiego dokumenty powinna być w centrum uwagi. Czemu nie mamy dyskusji na temat znaczenia tej zmiany i możliwości tworzenia później ustaw, które ta zmiana umożliwi? Ciekawostką jest też to, że głosowanie miało miejsce w nocy 18 grudnia ok. godziny 0:20 (Przeciągnęły się obrady) i zawiązała tam się dziwna koalicja: za głosowali: PO, SLD, PSL, TR, BiG; przeciw głosowali: PiS, SP. Niezrzeszeni posłowie mniej więcej pół na pół.

Robi się z ludzi idiotów a co gorsza, większość tymi idiotami jest gdyż ich w ogóle to nie obchodzi. Lepiej pośmiać się z Pawłowicz niż zasiąść nad rozkradaniem Państwa i istotnymi zmianami. Ludzie za PRLu wyszli na ulice bo nie mieli co jeść. Teraz jeszcze mają, więc jest dobrze. Stoją jak te krowy przy korycie i czekają aż pan im da jedzenie. Kiedy nie będzie dawać będą muczały, ale nadal przy tym korycie zostaną bo nie pomyślą, że mogą iść na łąkę czy do obory i tam same sobie znaleźć i mieć dużo więcej. Stoją i czekają. Pan je w końcu poczęstuje sałatką Pawłowicz a one zadowolone dalej będą stały w miejscu nie fatygując się do myślenia. Jak to głupie krowy.

Edukacja medialna ludzie! Wyłączcie TV włączcie myślenie!

wtorek, 16 grudnia 2014

Kaczyński vs Sikorski. Czyli TVN w akcji. Całą dobę.

Zwykły lead czyli wprowadzenie, tak zwana zajawka. Zapowiedź artykułu, tekstu, materiału prasowego. Coś tak prozaicznego a tak wiele może powiedzieć. Taki przykład dwóch leadów ze strony faktów tvn24. TVN potrafi powiedzieć wiele ale z hasła „Cała prawda całą dobę” zgadza się tylko „Całą dobę”.

Nie skupiając się na ogólnej działalności tej stacji i pomijając ich kłamstwa w różnych materiałach, chciałem powiedzieć, że fenomenem jest manipulowanie wiadomościami i ich treścią. Uczyłem się o tym i jest to bardzo proste. Wystarczy zmienić parę słów i tekst nabiera innego znaczenia.

TVN wspiera lewicowe partie, przede wszystkim PO, stąd też ataki na „opozycję”.



Do swoich materiałów powinno wybierać się osoby obiektywne albo też z różnych środowisk, teraz jednak do wszelkich programów czy też w materiałach prezentuje się jeden punkt widzenia. Powaga tytułu jaki noszą ów sędziowie wzbudza poważanie i zaufanie. Co powiedzą winno być święte. Oczywiście inną sprawą jest to jak sądy i cały wymiar „sprawiedliwości” działają. Pod pozorem prawa załatwiają swoje interesy czego mamy wiele przykładów, oczywiście przemilczanych przez pro rządowe media. To oczywiście na marginesie, jasną sprawą jest to, że Ci panowie nie poddadzą w wątpliwości niezawisłości sądów, gdzie pracuje jeszcze wielu z poprzedniej epoki ze znajomościami politycznymi. Czy Ci panowie takie mają? No właśnie.. Wypowiadają się na tematy polityczne? Politolodzy? Niee, ale mają wysokie tytuły sędziowskie więc mogą mówić o wszystkim i tak w tekście to będzie poważnie wyglądało.

W tytule i krótkim leadzie pada słowo komunizm czyli obciążenie- źle się kojarzy. No i na koniec mała ironia: prezes znów bredzi i jeszcze „dołożył” kolejne oskarżenia. A nie przepraszam, po prostu tekst. Oskarżenia mogłyby brzmieć za poważnie

Był to tekst zapowiadający materiał (jego jakość jest chyba oczywista) obiektywnie mówiąc (po materiale nie można tego powiedzieć) o niebezpodstawnych oskarżeniach na które jest wiele dowodów.


Teraz zapowiedź materiału o byłym Ministrze Spraw Zagranicznych a obecnym Marszałku Sejmu czyli człowieku który powinien stać na straży dobrego imienia posłów i uczciwości. Uczestnik drogich kolacji na których mówi otwarcie o swoich poglądach, działaniach i wysłuchuje widocznie zgadzając się z tym, że Polska istnieje tylko na papierze i wiele innych kontrowersji. Wszak oni do tego doprowadzili. Zmienił nazwę w miejscowości w której ma dworek, teraz swoją wieś. Wykorzystuje władze dla własnych interesów nie dla innych. Bierze pieniądze za jazdę prywatnym samochodem gdy posiada służbową limuzynę z której korzysta bardzo często. Wiele, wiele innych można o tym człowieku mówić. Treści materiałów są różnego kalibru, ale jak wygląda lead do kolejnego(!) śledztwa ( co swoją drogą świadczy o prokuratorze i całym niezawisłym sędziowaniu)?



Znów męczą biednego Sikorskiego. Możemy dowiedzieć się, że jeszcze raz będą badać kilometrówki choć już to wcześniej uczynili (czyli nie jest to jakieś istotne). Rzecznik marszałka mówi, że są spokojni, wszak nic się nie stało. W leadzie mamy napisane, że to po raz kolejny a wcześniej nic nie było. Czepiają się bez powodu. Mamy informację o innych doniesieniach (donos- tak jakoś kojarzy mi się z PRLem „Uprzejmie donoszę”), między innymi o organizację jakiś śmiesznych urodzin w jakimś śmiesznym pałacyku (zdrobnienie nie przypadkowe, brak znaczenia jakaś błahostka, ciągle wymyślają coś na naszego marszałka). Pałacyk-> urodzinki -> ministerek -> pieniążki -> z budżeciku -> czyli z kieszeni.. -> naiwnych Polaczków..

Cała prawda całą dobę? TVN: Całą dobę.

PS. TVN za materiał o Wiplerze chciałbym nominować do nagrody Goebbelsa roku 2014 edukatora medialnego!

PS 2. Tak swoją drogą liczba udostępnień (prawy górny róg) tych tekstów także pokazuje, że chodzi tu bardziej o nienawiść do PiS'u. Co po moich znajomych bardzo widać i nieważne co, jak PIS czy Kaczyński to zachlastać. Z tym się wiąże nienawiść do Kościoła i wszelkich konserwatywnych poglądów jakie są jeszcze w tej partii (co by o niej nie sądzić) obecne i głoszone.